czwartek, 5 czerwca 2014

Rozdział Pierwszy

 *Selena's pov*
Spojrzałam przez okno. Znowu ta szara i cicha uliczka. Widywana codziennie o tej samej porze. Pełno ludzi kręciło się po parku. Pod drzewem siedziało kilka osób pijąc alkohol i świetnie się bawiąc. Reszta spacerowała lub podziwiała widoki, które jednak nie były zbyt piękne.
To już jutro. Już jutro w końcu skończę te cholerne 18 lat i wyjdę z tej narcystycznej chałupy na którą musiałam patrzeć każdego dnia bez przerwy. Skończę z tymi wszystkimi idiotami i nigdy więcej nie będę musiała patrzeć na te krzywe ryje. Już jutro.
Po chichu odeszłam od okna zgaszając płomień zapachowej świeczki. Weszłam wolnym krokiem do łazienki rozwiązując splecione w koka włosy. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze jednak szybko odwróciłam wzrok.
-Okropna- mruknęłam cicho do siebie patrząc na swoje pocięte ręce. -Oby jutro wszystko się zmieniło.
Rozebrałam się i przebrałam w piżamę po czym wróciłam do pokoju zerkając na śpiącą Lucy. Odsunęłam kołdrę i położyłam się na łóżku starając się zasnąć. Wyobrażałam sobie następne lata w których będę już pełnoletnia. Całkowita wolność. Bez nikogo nadzorującego. Wreszcie.
Po pewnym czasie rozmyśleń bezwolnie zasnęłam.

Rano obudził mnie budzik telefonu. Przekręciłam się na drugi bok szukając komórki, żeby wyłączyć ten okropny dźwięk.
-Wszystkiego najlepszego Selcia!- usłyszałam głos Lucy która najprawdopodobniej stała nade mną.
-Ta, dzięki- mruknęłam zakrywając się cała kołdrą.
-Szkoda, że dzisiaj wyjeżdżasz, będę za tobą tęsknić
Otworzyłam oczy i ujrzałam Luc stojącą z babeczką, w której włożona była mała świeczka. Uśmiechnęłam się lekko. Ukuło mnie coś jednak w sercu. Zawsze budziłam się z widokiem tej zaspanej wariatki a dzisiaj już wszystko się zmieni. Usiadłam i spojrzałam na nią.
-Pomyśl życzenie- rozkazała Hale.
Pomyślałam chwilę. Dmuchnęłam. I tak się nie spełni.
-Jeej, teraz możesz zjeść
-Ty zjedz, nie jestem głodna, dziękuje- skłamałam. Byłam cholernie głodna. Zawsze byłam głodna lecz nigdy nie jadłam, nie chciałam być gruba. Nie chciałam znowu być wyzywana przez sąsiadów z innych pokoi.
Lucy bardzo chętnie zjadła babeczkę po czym wyrzuciła świeczkę i papierek. Wstałam, przeciągnęłam się i poszłam do łazienki. Wzięłam czyste ubrania, których nie spakowałam do walizki i ubrałam się. Uczesałam włosy w wysokiego kucyka i obmyłam twarz.
-Obrzydliwa- powiedziałam w myślach patrząc w lustro a po chwili patrząc na uda i ręce. Całe pocięte. Wzięłam krem i podkład, którymi kilkoma ruchami zakryłam wszystkie ślady po cięciu i bliznach. Pomalowałam twarz, umyłam zęby i wyszłam z łazienki. Chwyciłam bilety lotnicze do Londynu. Nie myślałam, że kiedykolwiek tam wrócę. Najgorsze wspomnienia. Tyle lat w niewoli. Automatycznie potrząsnęłam głową starając się wymazać wspomnienia chociaż na tą chwilę. Wzięłam walizkę i zeszłam na dół wraz z Lucy. Stanęłam przed gabinetem właściciela ośrodka. Pewnym ruchem otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Spojrzałam na faceta siedzącego przy biurku.
-Witaj panno Gomez, wiedziałem, że zastanę cię tak wcześnie, siadaj- odezwał się męski, zachrypnięty głos.
Usiadłam szybko i gwałtownie przy biurku.
-Co mam podpisać? Chcę już mieć to z głowy i wyjechać stąd jak najszybciej- przewróciłam oczami.
-Bez pośpiechu, wydawało mi się, że lubisz nam Dom Dziecka
-Ta, tak bardzo- mruknęłam cicho stukając długopisem w blat.
Po chwili dostałam papiery i wypełniłam je bardzo czytelnie. Po podpisaniu wstałam energicznie i szybkim krokiem podeszłam do drzwi wejściowych.
-Powodzenia w dalszym życiu Seleno, w razie czego wiesz gdzie możesz się zwrócić
-Nara frajerzy, już nigdy mnie tu nie zobaczycie- wyszłam z gabinetu.
Wyszłyśmy z Lucy przed ośrodek. Stanęłam i spojrzałyśmy na siebie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo będzie mi ciebie brakować- odezwała się Hale ze łzami w oczach- Obiecaj, że będziesz pisać i dzwonić, i że kiedyś mnie odwiedzisz, zapoznasz ze swoim mężem i zaprosisz mnie na ślub.
-Jasne- uśmiechnęłam się słabo- Jeżeli kiedykolwiek będzie miało to miejsce to jako pierwsza będziesz powiadomiona.
-Nie zapominaj o śpiewaniu. Pójdź do xFactora albo gdzieś, w końcu będziesz w Wielkiej Brytanii, tam rozwijają się największe talenty.
-Myślę, że śpiewanie nigdy nie wpłynie na moje życie ale dzięki za rade- patrzałam na nią chwilę i przytuliłyśmy się bardzo mocno. Będę za nią tęsknić. Bardzo.
Lucy jak to Lucy popłakała się, ja jednak zachowałam zimną krew. Po pewnym czasie przyjechała taksówka i spakowała mój bagaż do bagażnika. Ostatni raz pożegnałam się z Hale i wsiadłam do samochodu. Po drodze na lotnisko oglądałam widoki, które pewnie widzę ostatni raz. Za nimi nie będę tęsknić. Chociaż... może jednak trochę.
Po godzinie jazdy zapłaciłam kierowcy i wraz z walizką wkroczyłam na ogromne lotnisko w którym kręciło się pełno ludzi. Sprawdziłam loty i poszłam na odprawę. Godzinę później siedziałam już w samolocie patrząc przez drobne okienko na ludzi.

Po 10 minutach lotu zasnęłam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nawet nie wiecie jak się cieszę, że znowu mogę zacząć pisać fan fiction! Wiem, że ten rozdział jest bardzo krótki ale to tylko przedsmak tego co będzie dalej :) Jeżeli będą jakiekolwiek pytania, to zapraszam na mojego twittera @HoranowyWafelek, tam odpowiem nam wszystko. Najbliższy rozdział (jeżeli spodoba Wam się ten, i zauważę to w komentarzach) ukaże się w przyszłym tygodniu.
Jeżeli chodzi o wygląd bloga, to aktualnie czekam na zamówienie szablonu i jak go dostanę to jak najszybciej pojawi się na stronie.
Miłego dnia! :) x